Kiedyś główną rozrywką dzieci było granie w badmintona, warcaby albo wojnę. Dzisiaj, w czasach, gdy niemal każdy aspekt naszego życia zdominowały komputery, młodość spędza się przed monitorem.
Nie jest to z pewnością dobre dla rozwoju naszych dzieci lecz gdy przed komputerem można robić dosłownie wszystko nasze pociechy trudno odciągnąć od ich monitorów Czy za kilka lat dorosłe osoby nie będą potrafiły grać w karty?
Pamiętam niecierpliwość, z jaką czekałem nad wieczorne rozgrywki w wojnę. Choć gra nie należy do nadmiernie ekscytujących, a jej kres najczęściej stanowiło obustronne znudzenie, a nie rzeczywista wygrana jednej ze stron, to bez wątpienia jest to gra, która stoi na początku drogi pod tytułem „gry karciane”. W chwili, gdy zwykłe porównywanie wartości kart nam przestaje wystarczać, próbujemy sięgać po coś bardziej skomplikowanego. Wówczas na tapetę trafiają takie gry jak remik, kanasta – moja faworytka – pan, tysiąc, makao czy 66. Zaletą większości z tych gier jest fakt, że stanowią one rozrywkę dla kilku osób równocześnie, a nie tylko dla dwóch. Ileż to wieczorów upłynęło pod znakiem emocjonującej rozgrywki w remika.. Oczywiście lista z uzyskanymi punktami była elementem obowiązkowym. Nie była to więc tylko zwykła rozrywka, ale i ekscytująca rywalizacja. Kolejnym poziomem zaawansowania były najczęściej gry poker i blackjack.
O przyszłość gier karcianych jestem jednak spokojny. Wystarczy spojrzeć na frekwencję w kasynach naziemnych, czy liczbę kasyn internetowych. Świadczą one o tym, że fanów gier karcianych na szczęście wciąż można znaleźć.