Po wielu latach “pustych półek” zaczął się czas dobrobytu. Sklepy sprzedające różne dobra rozwinęły się w zaskakującym tempie. Półki sklepowe aż uginają się od ilości artykułów. Każdego dnia wśród wieszaków, kieszeniach, półek i ekspozytorów również w średnich sklepach pojawiają się setki, lub nawet tysiące osób. Każda z tych osób przychodzi w innym celu. Najszerszą grupę tworzą osoby planujące zakup w  przyszłości. Kolejna to prawdziwi klienci dokonujący konkretnych zakupów. Jednak pośród półek sklepowych pojawia się jeszcze jeden, najmniej lubiany, typ osób. Są to ludzie, posiadający jeden zły nawyk: lepkimi dłońmi. Rozmaite towary same kleją im się do dłoni i znikają w alejek, plecakach i torbach. Przy znacznym ruchu, czy chociaż krótkim zamieszaniu nie da się pilnować wszystkich w sklepie. W celu zminimalizowania strat z takich działań bardzo pomocne są bramki antykradzieżowe. Urządzenia te pomagają wyłapać przy wyjściu wszystkie produkty, które nie zostały przez klienta zapłacone. Niestety są tacy ludzie, na któych nawet bramki nie działają odstraszająco. Bywa, że takie osoby przychodzą do sklepu regularnie, ale na nie poskutkowałaby już tylko terapia…